Żurawie 2012

Dzięki gościnności dwóch nowych znajomych miałem wyjątkową okazję zobaczyć i sfotografować jedno z wielu stad żurawi zbierających się przed odlotem do ciepłych krajów.

Wstałem o trzeciej rano. Wywieźli mnie po nocy w głuszę sam nie wiem gdzie. Kazali po ciemku czołgać się w bagienku. Przez kilka godzin leżałem na brzuchu w czatowni na karimatce niezbyt skutecznie oddzielającej mnie od błocka poniżej. Komary zablokowały sieć GSM zwołując się na darmową ucztę z mojej krwi…

Krótko mówiąc było super !!!!

🙂

Widok świtu nad jeziorkiem na którym urzęduje półtora tysiąca żurawi wart jest każdych wyrzeczeń. No i klangor tylu żurawi to też „ptasi śpiew” który nie każdy ma okazję usłyszeć.

Niesamowite przeżycie.

Jeszcze raz wielkie dzięki dla moich przewodników. Mam nadzieję że uda mi się to jeszcze kiedyś powtórzyć.

 

W charakterze bonusu sarenka którą spotkaliśmy w drodze powrotnej.