Radom 2013

Jedna z tych imprez na którą warto czekać dwa lata. 🙂 Pokazy na bogato. I to zarówno jeśli chodzi o ilość jak i o „jakość” prezentowanych atrakcji.

 

Jak zawsze stawiłem się pod lotniskowym płotem już na piątkowych treningach. Jeśli ktoś może to naprawdę polecam. Samoloty latają wtedy niżej i z większą fantazją bo nie ograniczają je tak wtedy przepisy. W 2011 roku w zasadzie wszystkie ciekawsze fotki zrobiłem na treningach a nie w czasie imprezy. W 2013 roku też nie narzekałem na atrakcje. Największą, dosłownie i w przenośni, było ukraińskie jednomiejscowe Su-27. Najmocniejsze wejście miał Stich na F16 któremu grzmotem silnika udało się „odpalić” wszystkie autoalarmy w okolicy. 🙂

 

Sobotę, pierwszy dzień imprezy, praktycznie straciłem przepychając się w tłumie i próbując zrobić coś pod słońce. Humor poprawiało mi tylko towarzystwo świrów lotniczych z SPFL. Pozdrowienia!

Ciekawe efekty wyszły dopiero wieczorem gdy tłum sobie poszedł i ostatnie samoloty latały już przy zachodzącym słońcu. Białe Pilatusy moich ulubieńców z Wings of storm wyszły więc kremowe a turek złoty. 🙂

 

Po sobotniej porażce zdjęciowej zmieniłem taktykę i o 4 rano, tak tak nie ma lekko, wybrałem się na drugą stronę lotniska i zająłem strategiczne miejsce na stercie ziemi tuż za płotem. Strzał w dziesiątkę! Cały dzień słońce w plecy i cały dzionek fotografowania z bliska i to zazwyczaj wcale nie wstając z krzesełka. 🙂